Chiswick Eyot widoczna za tym klonem palmowym to mała, wąska, niezamieszkała wyspa na Tamizie Mając kilka godzin do odlotu naszego samolotu i nie wiedząc co ze sobą zrobić, udaliśmy się w ciemno z grupą uczestników wyjazdu na spacer po londyńskich uliczkach w pobliżu Chiswick House and Gardens i dotarliśmy szczęśliwym trafem na Chiswick Mall.

Jest to niesamowicie urokliwa ulica, położona na przedmieściach zachodniego Londynu, nad samym brzegiem Tamizy, na jej zakolu naprzeciwko wyspy Chiswick Eyot. Nazwa "Chiswick" pochodzi od słów "Farm Cheese" - nadrzecznych gospodarstw, które produkowały sery. Chiswick był dawno temu rybacką wioską, ale na początku XIX wieku, z powodu zanieczyszczenia wody, ryby zaczęły wymierać i rzeka jako tarło stała się nieprzydatna.

Nieopodal, w ogrodach Bedford House, znajduje się oryginalny budynek browaru Fuller, Smith & Turner, firmy istniejącej od ponad 350 lat.

Po jednej stronie ulicy znajdują się piękne domy ze ślicznymi i zadbanymi ogródkami, a po drugiej położona jest dalsza część ogródka, przylegająca bezpośrednio do rzeki, a należąca do domu z naprzeciwka.

 Tamiza podczas naszego spaceru była płytka, a szerokość nurtu miała zaledwie kilkadziesiąt metrów. Podczas odpływu można niemal suchą nogą dostać się na wyspę Te małe, urokliwe zakątki położone są nad samą Tamizą, wystaczy tylko przejść z domu na drugą stronę ulicy. Rzeka stanowi tutaj południową granicę z Kew. Tamiza podczas naszego spaceru była płytka, a szerokość nurtu miała zaledwie kilkadziesiąt metrów. Podczas odpływu można niemal suchą nogą dostać się na wyspę. To niesamowite.

Podczas rekordowych przypływów nurt Tamizy podnosi się i rzeka wkracza na jezdnię Chiswick Mall, szczególnie w pobliżu skrzyżowania z Chiswick Lane South. Podczas najwyższej fali, droga staje się nieprzejezdna dla wielu samochodów na całej długości od kościoła do Hammersmith.

Miedzy wyspą a ulicą Chiswick Mall regularnie przepływają małe statki.

Domy posiadają bezpośredni widok na Tamizę i wyspę Chiswick Eyot. Jest to mała, wąska, niezamieszkała wyspa o powierzchni 2,7 ha. Na jednym końcu wyspy umiejscowiono zielony słup - znakomity punkt orientacyjny dla wioślarzy.

Kolejny okaz róż Niegdyś Chiswick Eyot używana była jako miejsce uprawy wierzby i źródło pozyskiwania wikliny do wyrobu koszy i mebli. W 1993 mianowano wyspę lokalnym rezerwatem przyrody.

Chiswick Mall pokazała mi kolejny przykład angielskiego spaceru z niespodzianką. Gdziekolwiek się nie udam, zawsze spotykam coś ciekawego. Tutaj odkryłam kolejne niesamowite miejsce. Cudowne wille z pięknymi widokami, prawie nadmorska atmosfera z krzykami mew w tle, chłodny spokój z dala od hałaśliwego londyńskiego ruchu.

Bliskość lotniska Heathrow (30 min autostradą) rzutuje o niezwykłej popularności tego miejsca i wartości tutejszych nieruchomości. Chiswick jest również uważane za bezpieczne miejsce do życia i wielu agentów nieruchomości mających w ofercie ten obszar, może zaoferować szeroki zakres wiktoriańskich domów. Ceny są nadal tańsze niż w Notting Hill, ale rosną z miesiąca na miesiąc.

Idąc wolno uliczką czujemy silny zapach ryb, a powietrze nasycone odrobiną soli sprawia, że czujemy też niemal nadmorski powiew. Czarujące domy wtopione są w nadzwyczaj bujne kępy krzewów, niekiedy płaczących wierzb i starannie zaprojektowanych rabat kwiatowych, które przerastając na ulicę, wylewają się na chodniki i asfalt.

Domy pokryte grubą warstwą kwitnących pnączy i zieleni wszelkiego rodzaju, pojawiającej się na balkonach i dachach, wyglądają jak rzymskie wille Domy pokryte grubą warstwą kwitnących pnączy i zieleni wszelkiego rodzaju, pojawiającej się na balkonach i dachach, wyglądają jak rzymskie wille. Na Chiswick Mall rośnie kilka drzew z 1827 roku, a najstarsze domy datują swe początki w 1860 roku. Od I wojny światowej nie odnotowano tutaj żadnych zmian oprócz budowy szpitala w 1936 roku i budowy domów w 1968 roku.

Domy w większości pochodzą z XVII i XVIII wieku i mają elewacje wykonane z brązowej cegły z ozdobnymi stiukami, często z żeliwnymi gankami. Niektóre wyglądają na później zbudowane ze względu na nowoczesne odbudowy. Walpole House, najlepszy z nich wszystkich, posiada cechy sięgające XVI wieku i był domem bratanka pierwszego premiera Wielkiej Brytanii.

W innym budynku z łukami, znajduje się wozownia i małe muzeum Morrisa i siedziba William Morris Society.

Na końcu Chiswick Mall znajduje się kościół Św. Mikołaja, który został nieco odnowiony. Na przykościelnym cmentarzu jest pochowanych wiele znanych postaci historycznych.

Zapraszam na spacer po Chiswick Mall i podpatrywanie jak wyglądają te sielskie ogródki.

Fot. Danuta Młoźniak - Gardenarium

Słowa kluczowe: ogrody angielskie
15 komentarzy:
KasiaWB 14:52, 04 sty 2012

Kolejny bardzo ciekawy artykuł i zdjęcia :) jakbyś czytała w moich myślach Danusiu - wiele inspiracji i klimaty, które lubię :) Dzięki!

Anna Żochowska 15:38, 04 sty 2012

tam jest ślicznie, chciałabym tam mieszkać, woda blisko, cisza, spokój:)

Pszczelarnia 15:44, 04 sty 2012

Danusiu, zdumiewają mnie bukszpany jakby wyrastające z płyt betonowych przed domem. Czy to u nas jest możliwe przed kamienicami np.?

KasiaWB 15:58, 04 sty 2012

przyłączam się do pytania Pszczelarni :) mi też się spodobały te kule przy wejściu :) widzę coś takiego u siebie .........kiedyś ;)

Dzidka 17:44, 04 sty 2012

Oglądając te i inne zdjęcia, ukazujące nawet historyczne budynki otulone zielenią pnączy, nieodmiennie zadaję sobie pytanie : dlaczego u nas pnącza uważne są za szkodliwe, niewskazane w pobliżu domu ?

Danuta Młoźniak 18:54, 04 sty 2012

Ja mam piramidę na ulicy, jest to możliwe tylko pieski.... Ale powtykałam w trawnik gałązki z leszczyny i jest jakiś ogranicznik i ochrona.

Natomiast uważam, że jeśli tynki są dobrze zrobione to pnącza nie szkodzą, czego przykładem jest nasz dom, na który zapuściłam bluszcz oraz całkowicie porośnięty mur z bluszczem, różami i powojnikami. Jestem za sadzeniem pnączy na domy. Wykluczam wisterię, bo robi duże szkody w starszym wieku.

Danuta Młoźniak 18:56, 04 sty 2012

Zapraszam na prawie realny spacer po tej ulicy. Klikając na zielony link i "przeciągając" ludzika z lewej strony na mapę, przeniesiemy się bezpośrednio na nią i możemy pospacerować pośród pięknych willi i ogrodów.

Danuta Necel 20:53, 04 sty 2012

Bardzo podobają mi się pnącza wspinające się po ścianie domu tworząc taką oazę spokoju.

Pszczelarnia 11:03, 05 sty 2012

Ja chciałam powiedzieć o innym aspekcie pnączy. Też występuje. W pnączach lubią mieszkać pająki. Jeżeli ktoś cierpi na archnofobie (znam takie osoby) nie może mieć pnączy koło okien, na ścianach.

Agnieszka Barczuk 13:53, 05 sty 2012

Piękne miejsce. Podczas prawie realnego spaceru, bardzo spodobał mi się ogród z figurką dziewczynki, z psami. Czy to są odlewy żeliwne?

Danuta Młoźniak 14:09, 05 sty 2012

Nie, to są rzeźby z najczystszego brązu. Widziałam takie na wystawie Chelsea Flower Show w Londynie. W tamtym ogrodzie realnie to wygląda, jakby sobie spacerowały po trawniku.

Karolina PP 18:49, 05 sty 2012

Pięknie! Wspaniałe klimaty :) Na przedmieściach Łodzi niedaleko Ikei jest centrum ogrodnicze z "ogrodem pokazowym", mają tam olbrzymią gunnerę. Wydaje mi się że zimuje w gruncie, pewnie zabezpieczona, ale wątpię żeby wykopywali ją i przenoszona wyrosła do tak imponujących rozmiarów.. oferują oczywiście malutkie, dość drogie sadzonki .. Na wiosnę zrobię zdjęcie. pozdrawiam!

Danuta Młoźniak 19:01, 05 sty 2012

Prosimy o zdjęcie gunnery i o informację w jaki sposób zabezpieczają ją na zimę i kiedy zaczynają to robić. Zamieścimy to w wątku o tej roślinie.

kaisog1 23:29, 05 sty 2012

....każdy artykuł dotyczący Anglii czytam i oglądam z zapartym tchem.... powiedzcie mi skąd Anglicy mają to "coś" co pozwala im tworzyc takie cudowne klimaty??? Przecież jak pięknie wyglądałaby nasze ulice gdyby ludziom sie "chciało"....

Jolanta Kuchta 20:11, 07 sty 2012

Dziękuję za oprowadzenie po pięknej ulicy. Uwielbiam Twoje fotoreportaże.